Szkielet Sakata + geometria fal jako pretekst dla ursusów z GPW
Kolejny tydzień nad Wisłą zakończył się na plusie. WIG20TR w ujęciu tygodniowym zyskał i finiszował w strefie historycznych szczytów. Był to już ósmy tydzień z rzędu zdominowany przez kupujących. Z punktu widzenia analizy technicznej uwidoczniła się formacja zwana Szkieletem Sakata. Nazwa może być tajemnicza, ale nawiązuje do początków japońskich technik analizowania wykresów. Jednakże w obecnej postaci jej wydźwięk nie jest zbyt optymistyczny.

Interesująco przedstawia się WIG. Ostatnia zwyżka osiągnęła długość 25.5% i trwała 60 sesji. Natomiast wzrostowa fala z IV kwartału 2023 r. miała długość czasową 58 sesji a jej rozpiętość wyniosła 25.8%. Z praktycznego punktu widzenia te dwie fale są sobie równe. Wręcz identyczne, co stwarza ryzyko, że szczyt możemy mieć za sobą na GPW.

Biorąc pod uwagę siłę złotego, okazuje się, że WIG20EUR właśnie co zaliczył poziomy ostatni raz widziane w sierpniu 2011 r. Długoterminowa strefa oporu została naruszona, ale bez kontynuacji. Teoretycznie nic złego się nie stało, ale brak konsekwencji po stronie byków, w takim momencie to prośba o kontrę podaży. Test pokaże, która ze strona ma rację. Niemniej jednak po każdej zwyżce nadchodzi realizacja zysków.

Jeżeli otoczenie zewnętrzne się obroni, będzie ok. Jednakże na Deutsche Boerse widać problemy, a dzisiaj na Wall Street dominuje czerwień. I dlatego rynki finansowe są takie ciekawe, wprawdzie bezlitosne, ale na brak emocji nie można narzekać.
Pozdrawiam PN