a-b-c czy może jednak dopiero A?
Krach za nami, czy może jednak game changer na długie miesiące? Dopóki rynkiem rządzą emocje, każdy najbardziej czarny scenariusz brany jest pod uwagę. Nawet ten, w którym WIG20 domyka tygodniową lukę hossy z października 2023 r. Czy czeka nas powrót do czasów, w którym indeks blue chips zamiast 2 miał jedynkę z przodu?
Rozważania na temat kondycji poszczególnych światowych indeksów czy też prognoz dla GPW, ukazują się standardowo na stronach Biura maklerskiego mBanku. Zapraszam także na kanał YT, gdzie systematycznie ukazują się materiały wideo. Dzisiaj na warsztat trafi WIG i eWave. Teoria Fal Elliotta jest moim Dark Passengerem, od którego staram się odciąć w analizach. Jednakże kiedy nadarzają się okazje, jak ostatnio z zygzakiem na DJIA tuż przed załamaniem notowań, to trudno nie skorzystać ze spuścizny Ralpha Nelsona Elliotta.
Czemu doktryna eWave jest tak trudna w praktycznym stosowaniu? Wg mnie z dwóch podstawowych powodów.
- Pierwszy dotyczy fraktalności oznaczeń. Korzystając z Teorii Fal należy pamiętać, że oznaczenia 1-3-5 i a-b-c powinny dotyczyć każdego interwału, od miesięcznego po dzienny a na intra skończywszy. Kto tak dzisiaj robi, ręka w górę.
- Drugi powód jest także bardzo błahy i wskazuje na wygodnictwo analityczne. O trzeciej w piątej można pisać tylko wtedy, jeżeli rozpisany jest układ fal od pierwszej w pierwszej w pierwszej w pierwszej … w pierwszej. Czyli tak naprawdę oznaczając dzisiaj fale 1-3-5 na wykresie indeksu rozpisane powinny być wszystkie dotychczasowe fale.
- A, zapomniałbym o trzecim argumencie, dla którego eWave jest tak trudna w codziennym stosowaniu. Pomiędzy falami powinny zachodzić proporcje geometryczne jak i wg złotego podziału. To sprawia, że trzeba mocno rozważać załamania fal, pędzące korekty i złożone struktury. Nie wspominając o wydłużeniach. Bywa tak, że dopiero po czasie, kiedy zauważane są proporcje Fibonacciego, dotychczasowe oznaczenie fal trzeba skorygować.
Z całego tego ustrojstwa są jednak takie elementy, które aż biją po oczach, kiedy pojawiają się na wykresie. Mowa o korekcie a-b-c, która dla wielu urosła do rangi Św. Zygzaka analizy technicznej. Kiedy pojawia się na kreskach, ciężko o inne wnioski niż takie, że jest to tylko łącznik dwóch impulsów. Pytanie tylko w jakiej proporcji do fali a okaże się fala c?

Pomiędzy widoczną na rysunkeu 1 falą a i c zachodzi proporcja 1:1. Nie jest ona idealnie punkt w punkt. Rynek to nie apteka. Jednakże skoro fala a zniosła indeks o 4214 zaś fala c ma długość 4319, to z dokładnością mniejszą niż 3% obie fale są sobie równe. Jak pokazała historia, ww. zygzak połączył ze sobą dwa impulsy. Impulsy hossy, które połączone są ze sobą proporcją FIbonacciego. Łącznikiem okazała się liczba 0.618.

Zakładając, że po zygzaku nastąpiła Fala 5, a przed nim była Fala 3, to z dna Fali 4 został wyprowadzony ostatni impuls tegorocznej zwyżki. Dokładność wskazania wg złotej proporcji to 165 punktów, co daje wynik 0.17%. Należy zauważyć, że w ostatniej, piątej fali zachowana została struktura pięciu podfal.
To co widać, to szczyt hossy czy może jednak dopiero pierwszej fali? Nieistotne obecnie, kluczowe jest to, co było później. Najpierw pojawiła się zniżka testująca, później korekta wzrostowa i na końcu uderzenie podaży. Proporcjonalnie silniejsze niż zygzak z 1929 r., o którym dzisiaj coraz częściej się mówi. A jak się mówi i spodziewa takiego scenariusza, to szansa, że się sprawdzi, maleje.


Jest jeszcze inna wersja opisująca ostatnie wydarzenia, a co za tym idzie, mająca wpływ na przyszłe oczekiwania rynkowe. Jest to raczej czarny scenariusz dla zwolenników akcyjnej hossy. Wg niego WIG ma przed sobą do zrobienia FALĘ B. A to, co ostatnio miało miejsce, to jest jedynie preludium. Wprawdzie jak u Hitchcock’a, ale wstęp to wstęp.

Wnioski zostawiam Wam, sam jestem ciekaw dalszego rozwoju sytuacji na GPW. Aby jednak nie było tak prosto, na koniec ta sama rycina co wyżej, ale pokazująca skalę zniszczeń i proporcję wcześniejszych korekt.

To co, się ostatnio wydarzyło, odbiega od regularności poprzednich zniżek. To zupełnie nowy twór, nowe oblicze niedźwiedzi. Nie pasuje do tego, co mogliśmy doświadczyć w poprzednich kwartałach. To może być game changer, ale też i wskazówka, że wraz z 2025 r. na GPW nastała nowa era. Tak wiele lat byki znad Wisły czekały na swoje pięć minut. W końcu na długoterminowym wykresie WIG20USD sytuacja pozostaje stabilna. Silny rynek to i silne korekty…

Pozdrawiam
PN