WIG20 w potrzasku walut! Bez sygnału z FX droga do 4000 pkt. to iluzja
Na rynku walutowym jak na razie ciężko znaleźć wiarygodne sygnały, które pomogłyby bykom z GPW w rozpoczęciu kolejnej fali hossy. Z jednej strony USDPLN naruszył tegoroczną podłogę i zaliczył najniższe poziomy od 2018 r. z drugiej zaś EURPLN pozostaje wewnątrz konsolidacji a końca trójkąta nie widać. Efekt jest taki, że WIG20 ma za sobą nieudaną próbę wydostania się nad 3k i ciężar w postaci klina.

Bez zielonego światła ze strony rynku walutowego ciężko jest sobie wyobrazić WIG20 w rejonie 3000-4000 punktów. Każda z tych psychologicznych wartości jest równie abstrakcyjna dzisiaj co 5000 – przy obecnej sytuacji na rynku FX. Zagraniczni inwestorzy od dawna są siłą napędową hossy nad Wisłą. Napływy do krajowych funduszy akcji TFI mówiąc kolokwialnie nie istnieją. OK – OFE, PPK i ulica to ważny element układanki, ale zagranica stanowi kluczą stronę transakcji na rynku. Goldman Sachs Bank Europe, J. P. Morgan, BofA Securietes czy Morgan Stanley – oni rozdają karty.
Słabnący dolar to woda na młyn dla amerykańskich inwestorów, którzy są nas na parkiecie. Umacnianie się złotego sprawia, że z automatu wycena akcji w PLN rośnie. Proces ten może się utrzymywać bądź wejść w bardziej dynamiczny etap. Teoretycznie USDPLN powinien wystarczyć do monitorowania polskiego rynku kapitałowego. Jednakże EURPLN pokazuje, że potrzebna jest współpraca oby walut, aby sygnały dla GPW stały się przejrzyste. A co jeśli połączymy dolara i euro wraz z funtem, frankiem i jenem? Wystarczy spojrzeć na PLN przez perspektywę benchmarku, który pokazuje siłę polskiej waluty – a także jej słabość.

W długim terminie widać kanał spadkowy. Przełamanie oporu stało się faktem, ale widać problemy z kontynuacją zwyżki PLN_Index. Podręcznikowo brakuje korekty po wybiciu. Nie jest ona obligatoryjna, ale przydałaby się. Po co? Dla rozruszania zmienności i zbudowania nowego impulsu hossy. Przyglądając się bliżej wykresowi można doszukać się trójkątnej konsolidacji. Łącząc figurę z aprecjacją i tym, co jest po lewej stronie, można podjąć się ryzykownej tezy, że korekta wisi w powietrzu. A wszystko to za sprawą klina:

Podstawa klina pokrywa się ze zniesieniem Fibonacciego 38.2% poprzedniej zwyżki. Taka koincydencja jeszcze nic nie oznacza, ale pomaga niedźwiedziom w planowaniu kontry. Sygnału do przeceny jak na razie nie widać – możliwe, że się nie pojawi. Jednakże klin na WIG20 nie jest odosobniony. Ursusy mają techniczne fundamenty do ściągnięcia z rynku, co im się faktycznie należy. DAX i CAC40 pozostają w konsolidacji a DJIA nie ma pomysłu na dalszą hossę. Na rynku obligacji w USA Bondy proszą się o wzrosty Fed wkrótce przesunie suwaki.
PN