Silver: szczyt, selfie i realizacja zysków?
Metale szlachetne w poniedziałek dostały lekkiej zadyszki – najwidoczniej inwestorzy uznali, że po rekordach pora „spieniężyć marzenia”. Złoto, srebro, platyna i pallad zgodnie zjechały w dół, przy czym platyna i pallad zachowały się tak, jakby ktoś wyciągnął wtyczkę z gniazdka. Analitycy uspokajają: to nie koniec świata, tylko klasyczna realizacja zysków po spektakularnej wspinaczce. Srebro wciąż jest gwiazdą sezonu, mimo chwilowej przerwy na oddech po sprincie. Krótko mówiąc: byki poszły na kawę, niedźwiedzie wyszły na chwilę na parkiet.
Na kreskach mamy dosyć ciekawą sytuację. Na dniach pojawiło się objęcie bessy. Mało przyjemna formacja świecowa dla zwolenników długich pozycji. Jej wiarygodność zależy od tego, co się wydarzy w kolejnych dniach. Jak na razie byki dostały lanie i teoretycznie podaż powinna dokręcać śrubę.

Do końca tygodnia pozostało kilka dni. Okres noworoczny może uśpić czujność graczy, co teoretycznie może jeszcze uchronić przed poważniejszym sygnałem. Na tygodniach kluczowe wsparcie pozostaje utrzymane. Jeszcze kilka dni temu ciężko było sobie wyobrazić, aby sekwencja hossy została złamana. Jednakże wczorajsze tąpnięcie cen pokazało, że niedźwiedzie są w grze. A jak do piątku pęknie 67.47$ no to temat dalszej hossy stanie pod znakiem zapytania.

Szczęśliwego Nowego Roku!
PN