Wzrost inflacji producenckiej (PPI) w Chinach do najwyższego poziomu od 45 miesięcy pokazuje, jak silnie konflikt na Bliskim Wschodzie i droższa energia wpływają na globalne łańcuchy dostaw. To jednak w dużej mierze inflacja kosztowa, a nie efekt silnego popytu wewnętrznego – chińska konsumpcja i rynek nieruchomości nadal pozostają słabe.

Dla rynków oznacza to mieszany sygnał: krótkoterminowo może wspierać sektor surowcowy, metale oraz spółki energetyczne, ale jednocześnie ogranicza przestrzeń do agresywnego luzowania polityki monetarnej przez Pekin. Szczególnie istotne pozostaje to, że inflacja bazowa nadal utrzymuje się na umiarkowanym poziomie, co sugeruje brak trwałego reflacyjnego odbicia gospodarki. Jeśli ceny energii pozostaną wysokie, presja na marże przemysłowe i konsumentów może przełożyć się na słabszy globalny handel oraz niższą dynamikę wzrostu w drugiej połowie roku.

Czy dla giełdy to dobrze? Inflacja jest jednym z głównych motorów napędowych każdej hossy, dlatego wzrost PPI do najwyższego poziomu od 45 miesięcy można traktować jako argument przemawiający za tym, aby byki w Szanghaju z optymizmem patrzyły w przyszłość.

Shanghai Composite Index na razie kontynuuje trend wzrostowy. Bykom udało się ostatnio wybić tegoroczny sufit. Przebicie poziomu 4200 punktów zostało poprzedzone odpowiednio głęboką korektą, po której powrót ponad 4,2 tys. pkt okazał się wyjątkowo dynamiczny. Dzisiaj SHC przetestował poniedziałkowy dołek, by finalnie zamknąć dzień najwyżej od niemal 11 lat. Ostatni raz tak wysoko chiński indeks finiszował w czerwcu 2015 r.

Byki potrzebowały sporo czasu, aby odrobić wcześniejsze straty – taki już urok giełdy. Wówczas jednak rozpoczynała się bessa, podczas gdy obecnie trwa hossa. Może o tym świadczyć chociażby fakt, że popytowi udaje się budować wzrostową świecę kolejny tydzień z rzędu. Jest to już szósta popytowa formacja tygodniowa z kolei. W tej dekadzie podobna sytuacja miała miejsce tylko raz – na początku 2020 r. Od tamtego momentu po pięciu białych tygodniowych świecach passa byków zawsze się kończyła.

Na rysunku nr 1 widoczne są fragmenty dwóch długoterminowych formacji trójkąta. Każda z nich ma odrębne znaczenie dla rynku, jednak od kilku sesji trwa konwergencja sygnałów. Maj 2026 r. może okazać się momentem, w którym Shanghai Composite Index wybija się z symetrycznego trójkąta wyznaczonego przez kluczowe ekstrema z ostatnich dwóch dekad.

Jeżeli sygnał ma być wiarygodny, to jeszcze w tym miesiącu powinniśmy zobaczyć zdecydowaną kontrę popytu. Być może nie aż tak dynamiczną, jak ta obserwowana w październiku 2024 r., ale równie skuteczną. Tym bardziej że zarówno lokalnie, jak i średnioterminowo rynek ma już korektę za sobą. Wcześniejszy opór w rejonie 3700 punktów zamienił się we wsparcie, co podręcznikowo otwiera furtkę w kierunku 5 tys. pkt. Dodatkowo naruszone zostało także zniesienie Fibonacciego 61,8%.

Zerkając na miesięczny wykres liniowy, sygnał hossy pojawił się już dawno temu. Otwarte pozostaje jednak pytanie, dokąd może dotrzeć indeks, skoro po niemal dwóch dekadach formowania trójkąta bykom udało się wybić wieloletni opór. Teoretycznie wysokość podstawy formacji powinna stanowić punkt odniesienia dla potencjalnego zasięgu ruchu. Wówczas… The Sky Is The Limit.

Pozdrawiam
PN